czwartek, 23 września 2010

MALOWANIE Z GUSTAWKIEM

O koniu Gustawie muszę napisać więcej, gdyż zdecydowanie na to zasługuje. Jest to ukochana pluszowanka mojego syna, a ostatnio niepodważalny autorytet w sprawach plastycznych. Dla Gustawa sa rysowane jabłka i marchewki, stajnia, laka do biegania, strumyczek z woda, i nawet góra tak wysoka, ze jak wejdzie na nią nocą, to kopytkiem będzie strącał gwiazdy...


To Gustaw dodaje otuchy gdy rysowanie konkretnych rzeczy wydaje jeszcze nie pięciolatkowi (ale już niedługo) zbyt trudne i frustrujące. Dla ukochanego przyjaciela łatwiej próbować pokonać opór jaki stanowi bardziej precyzyjne przedstawianie rzeczywistych przedmiotów.
Rozkosznie abstrakcyjne linie "do naprawiania samochodu" czy tez do "ścinania drzew", linie które potrafiły być dosłownie wszystkim, nawet projektem pokoju; oraz plamy precyzyjnie malowane, przemalowywane i bardzo często na koniec ginące w szarości sięgającej niemal po łokcie, ustępują miejsca rozpaczliwym stwierdzeniom:"nie udaaalo mi się", "nie umiem" lub "daj mi nowa kartkeeę", a wszystko z oczami pełnymi łez.
Pierwszym zwiastunem nowego etapu było " tutaj mi nie wyszło" ze wskazaniem na jedna z plam, która dla oka patrzącego z zewnątrz była absolutnie niczym nie różniąca się od innych plam koloru namalowanych na tej pracy.
Beztroska radość z samego procesu malowania dojrzała do potrzeby przedstawienia konkretu.
Dobre rady mamy, typu "narysuj duże kółko to będzie brzuszek, a teraz małe to będzie główka" nie znalazły zastosowania ani trochę, a nawet wręcz przeciwnie, bo mama potrafi a ja nie.
I wtedy pomógł Gustwek - położył się na kartce i chciał żeby go odrysować. Na początek odrysowywanie i kolorowanie Gustawa okazało się świetną zabawą. A potem Gustaw zaczął potrzebować rożnych rzeczy, tych podstawowych jak wody do picia i trawy do jedzenia, ale szybko okazało się, ze gdzieś musi schronić się przed deszczem, chciałby mieć piękną łąkę z kwiatkami do biegania, lubi jeść jabłka i marchewki, ze samemu jest mu nudno i chciałby mieć przyjaciół.
I znowu rysowanie zrobiło się przyjemne, a Gustaw tylko stoi, przygląda się i komentuje, ze woda w strumyczku zimna, ale kłaść się już nie musi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz