środa, 12 stycznia 2011

KALENDARZ ADWENTOWY

Po raz pierwszy zrobiliśmy kalendarz adwentowy.
Założenia były takie: miało być prosto i łatwo do zrobienia, niematerialnie, więc żadnych drobiazgów i żadnych słodyczy i tak żeby zaangażować do zabawy wszystkich członków rodziny.
Wykorzystaliśmy znowu nasze oświetlenie, wyszło to tak:



W środku były zadania:
- pieczemy pierniczki,
- uczymy się śpiewać wybraną kolędę,
- zabawa w "Gdybym był królem to kazałbym żeby wszyscy moi poddani...."
- nocny spacer z latarkami,
- gramy w totolotka, każdy skreśla sam,
- idziemy na sanki, teraz!
- robimy łańcuch na choinkę,
- zabawa w mówienie słów na ostatnią literę poprzedniego słowa,
- wspólne czytanie opowieści bożenarodzeniowej (z książeczki dla dzieci)
- wspólne czytanie fragmentu Biblii (wersja dla dorosłych)
- robimy odbitki z dłoni,
- robimy popcorn,
- robimy świąteczna girlandę,
- malujemy bombki,
- wyprawa do cukierni, każdy wybiera swoje ciastko sam,
- wysyłamy kartki świąteczne,
- list do św. Mikołaja,
- idziemy na dwór na bitwę w śnieżki (może też być bitwa na poduszki)
- robimy świąteczne zdjęcie (można się przebrać),
- dokończ zdanie: "Lubie moja siostrę (mamę, tatę) bo...
- 10 minut przytulanek,
- zabawa w wydłużanie zdania,
- itp


Żeby się nie wkopać w coś absolutnie nierealizowalnego w danym momencie, a jednocześnie żeby samemu też mieć niespodziankę koperty opisałam na zewnątrz hasłami: plastyka, wyjście z domu, kuchnia, zabawa, słowa i jeśli zajęcie wymagało dużo czasu to czas.

Najbardziej sprwadziły się krótkie zabawy słowne (bo łatwe do zrealizowania) i przebieranie do zdjęcia (dziaciaki były tym zachwycone).

Nie wszystko nam się udało: nie zaczęliśmy na czas i tak naprawdę jeszcze nieskończyliśmy - ostatnie kartki czekają na zdjęcie - wszystkie wyjścia z domu nie zostały zrealizowane przez chorowanie przed swiętami.

CZAS - z nim chyba njtrudniej dojść do porozumienia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz