piątek, 21 stycznia 2011

WRONY

Kiedy budzę dzieci rano i nie mają ochoty wstawać, Benio chowa się w najdalszy kąt łóżka i przykrywa starannie, a Wiktoria jęczy i wierzga i trzeba uważać żeby nie nie oberwać. Nie pomaga ściąganie kołdry, włączanie głośnej muzyki, upominanie itp. Jest tylko jedna metoda - wymaga ode mnie rozbudzenia wszystkich moich zaspanych szarach komórek, co jeżeli mi się uda, działa bezbłędnie- trzeba mianowicie towarzystwo rozśmieszyć. Kiedy zaczynają się śmiać zapominają o spaniu.
Kiedy dziś Wiktoria wykrzyczała, że nie wstaje, powiedziałam, że kracze jak stara wrona, o tak KRA! KRA! KRA! I poleciało. Za chwile krakaliśmy wszyscy, a małe wronki przytulały się do mamy wrony i już nikt nie marudził! No i małe wronki nie poszły do przedszkola tylko poleciały.
Po przedszkolu byliśmy na zajęciach z ceramiki, na których dzieciaki lepiły wronki w gniazdkach i jeszcze następnego dnia Wiktoria przyniosła rysunek ptaszka z przedszkola.
Nie ma to jak się dobrze obudzić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz