sobota, 5 lutego 2011

RYBY

Dzieciaki kaszlące i z katarem cały zeszły tydzień spędziły w domu. Mieliśmy duuużo czasu do zagospodarowania.

Najpierw poprosiłam żeby zrobiły projekt:




A potem wyciągnęłam z szafy materiałowe skarby, ścinki, tasiemki od kwiatków, gąbkę, sznureczki itp i zaczęło się dobieranie składników na rybki. Po chwili podłoga zmieniła się w wielkie pobojowisko, a ja nie mogłam się wyrobić przy maszynie do szycia.






Z kawałka kijka, sznurka i drucików zrobiłam im wędki. I zaczęło się łowienie. Każda rybka miała swoją punktację, bo były łatwiejsze i trudniejsze do złowienia w zależności od ilości wystających falbanek, pasków lub ażurów za które mógł się zaczepić haczyk.



Zabawa była fajna, ale technologia jednak za skomplikowana dla wieku 5-6 lat. Tak sobie myślę, że zamiast zszywać materiał i wypychać go kawałkami gąbki równie dobrze można było wyciąć kształt ryby z gąbki i doklejać do niego klejem na gorąco różne różności. Miałyby więcej frajdy z samego robienia.

PS Babcia rysunki z pieskami dostała na razie wirtualnie, bo jest daleko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz