środa, 13 lipca 2011

ODDZIAAAŁ MAAARSZ!

Tak mi się przypomniało jak z Beniem odbieralismy kiedyś Wiki z jej przedszkola i Benio miał fazę na wydawanie komend. Więc maszerowaliśmy sobie jak prawdziwe wojsko w rytm jego "oddziaaał maaarsz!" i "oddziaaał stóóój!" ale w pewnym momencie padło:
- ODDZIAŁ PODSKAKUJ!

sobota, 2 lipca 2011

SMOK NIELOT i OWIECZKA

Są to pojemniki na przybory plastyczne (lub cokolwiek innego) zrobione przeze mnie na co poniedziałkowych zajęciach "Lepienie z gliny dla rodziny" w naszym domu kultury. Zajęcia były genialne, bo dla dorosłych i dla dzieci naraz. Temu co lepiły dzieci poświęcę oddzielne wpisy, bo to też fajne rzeczy...

To miał być smok podobny do tego prezentowanego tutaj kiedyś SMOKA BIUROWEGO, tyle, że ten nijak nie chciał być skrzydlaty. I wyszedł taki oto smok - nielot - wyglądający jak Bazyliszek.




A na innych zajęciach powstał pojemniczek w kształcie owieczki:


piątek, 1 lipca 2011

KRĘGLE - wersja domowa

Graliśmy dzisiaj w kręgle. Wersja domowa nie była tak spektakularna jak wizyta w prawdziwej kręgielni, ale dała równie wiele radości. Kręgle - to były puste buteleczki po Actimelu, kule - zwykłe dziecięce piłki. Nakleiłam czerwone znaczki na podłodze, żeby każdy ustawiał "kręgle" po swoich rzutach w ten sam sposób i graliśmy!





Plus odrobina matematyki i kaligrafii - tak zupełnie przy okazji i bezbolśnie.

KOSZULKI

Dziewczyny wczoraj przyszły do Wiki na malowanie koszulek. Tak naprawdę to Wiki miała nadzieję, że to będzie farbowanie koszulek - takie jak oglądała na MiniMini u Globtrotera Groovera z ulicy Sezamkowej. No cóż, z wielką kadzią do farbowania zawieszoną nad ogniskiem byłby mały problem w budynu wielorodzinnym, tak więc mimo, że barwniki były kupione skończyło się jednak na malowaniu farbkami akrylowymi do tkanin. A oto efekty:



TOALETKA - O PINDRZENIU I PACYKOWANIU... :)

To jest w genach: zamiłowanie chłopców do samochodów, robotów, gier czy piłki nożnej oraz zamiłowanie dziewczynek do luster, toaletek, strojów i przebieranek. Nijak tej specyfiki natury męskiej i damskiej przeskoczyć nie da.


Toaletka i "zestaw kosmetyków" to był prezent od Mikołaja, zamówiony specjalnym listem i trafiony w 10-tkę bo mimo, że od świąt minęło już pół roku, to ciągle bywa w użyciu. Toaletka była używana na miejscu i jeździła z Wiki w gości, malowała się sama i malowany był brat i koledzy brata gdy przyszli w odwiedziny. Z wyposażenia toaletki największą furorę zrobiły kredki do malowania twarzy. Kiedy malowani byli chłopcy zazwyczaj powstawała któraś z odmian nietoperzowatych lub pająkowatych herosów z kreskówek lub barwy wojenne.

Dzisiaj dwie koleżanki Wiktorii używały jej toaletki. Najpierw jedna zrobiła sobie makijaż, a potem usadziła drugą - z ślicznymi długimi rozpuszczonymi włosami i też ją pomalowała. Patrząc z boku wyglądało to absolutnie profesjonalnie i po dorosłemu. W tym samym czasie gdy trzy dziewczynki świata za poza toaletką nie widziały, Benio szalał się na zawieszonych pod sufitem uchwytach, wołając co chwila, żeby ktoś popatrzył jak się buja.


A na rysunku Wiki - nasza sąsiadka - pomalowana "na motylka"...