piątek, 1 lipca 2011

TOALETKA - O PINDRZENIU I PACYKOWANIU... :)

To jest w genach: zamiłowanie chłopców do samochodów, robotów, gier czy piłki nożnej oraz zamiłowanie dziewczynek do luster, toaletek, strojów i przebieranek. Nijak tej specyfiki natury męskiej i damskiej przeskoczyć nie da.


Toaletka i "zestaw kosmetyków" to był prezent od Mikołaja, zamówiony specjalnym listem i trafiony w 10-tkę bo mimo, że od świąt minęło już pół roku, to ciągle bywa w użyciu. Toaletka była używana na miejscu i jeździła z Wiki w gości, malowała się sama i malowany był brat i koledzy brata gdy przyszli w odwiedziny. Z wyposażenia toaletki największą furorę zrobiły kredki do malowania twarzy. Kiedy malowani byli chłopcy zazwyczaj powstawała któraś z odmian nietoperzowatych lub pająkowatych herosów z kreskówek lub barwy wojenne.

Dzisiaj dwie koleżanki Wiktorii używały jej toaletki. Najpierw jedna zrobiła sobie makijaż, a potem usadziła drugą - z ślicznymi długimi rozpuszczonymi włosami i też ją pomalowała. Patrząc z boku wyglądało to absolutnie profesjonalnie i po dorosłemu. W tym samym czasie gdy trzy dziewczynki świata za poza toaletką nie widziały, Benio szalał się na zawieszonych pod sufitem uchwytach, wołając co chwila, żeby ktoś popatrzył jak się buja.


A na rysunku Wiki - nasza sąsiadka - pomalowana "na motylka"...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz