sobota, 26 grudnia 2015

LAMY ZE ŚNIEGU

Odnalazłam śnieg! Niestety tylko na dysku w domowym archiwum. Ale za to jaki!
To był mokry, lepiący się śnieg, idealny na bałwana. Ale zamiast bałwana powstał najpierw system korytarzy do spacerowania dla psa...

... a potem śniegowe lamy, domniemam, że do towarzystwa :)
Trochę ciężko dzieciom malowało się je wodnymi farbkami z barwników do wielkanocnych jajek, dopiero później odkryłam, że zdecydowanie efektowniejsze jest posypywanie śniegu kolorowym proszkiem na bazie zmielonej kredy.

niedziela, 20 grudnia 2015

SZOPKA

Szopkę zrobiliśmy z klasą Wiki. Ze śmieci, oczywiście, jakżeżby inaczej.... :)

Wszystkim czytającym mojego bloga życzę magicznych, zaczarowanych i kreatywnych Świąt Bożego Narodzenia!

sobota, 12 grudnia 2015

WARSZAWSKIE STOWARZYSZENIE PLASTYKÓW

Dziś na poważnie. Do 8 stycznia 2016r., w Małej Galerii Biblioteki Publicznej nr 125 w przy ul. Czerniakowskiej 38a w Warszawie, trwa wystawa nowo przyjętych do WSP członków. Na wernisażu w dniu 5 grudnia dwudziestu trzech artystów prezentujących swoje prace, otrzymało legitymacje członkowskie.

My też otrzymałyśmy legitymacje. Zapraszamy serdecznie do obejrzenia wystawy, jest piękna!

JAK POWSTAJE TĘCZA ?

"Tęcza – zjawisko optyczne i meteorologiczne, występujące w postaci charakterystycznego wielobarwnego łuku, widocznego, gdy Słońce lub Księżyc oświetla krople wody w atmosferze ziemskiej. Tęcza powstaje w wyniku rozszczepienia światła, załamującego się i odbijającego wewnątrz kropli wody (np. deszczu) o kształcie zbliżonym do kulistego." - tyle mówi Wikipedia za Encyklopedią fizyki PWN.

Więc nie, to nieprawda. Tęcza powstaje zupełnie inaczej! Zobaczcie sami :)





Gdy spojrzeć uważnie przez pryzmat wyobraźni na nasz zwykły codzienny świat ... - nagle okazuje się, że rzeczy zwykłe, jak szczotka do kurzu, potrafią dostarczyć mnóstwo radości i być absolutnie niezwykłe!

czwartek, 10 grudnia 2015

PLAKAT NA JASEŁKA

Ma metr szerokości i dwa wysokości. Nie mieści nam się w mieszkaniu, więc malujemy wspólnie z Wiki na klatce schodowej, ku uciesze sąsiadów :)

Całe szczęście, że mamy wspaniałych sąsiadów, bardzo wyrozumiałych dla naszych rozlicznych plastycznych fanaberii i ekscesów ....


piątek, 4 grudnia 2015

W SIECI






Chciałam namalować uwikłanie, przeznaczenie, wtłoczenie w schemat, uwieranie życia, niesprawiedliwość wydarzeń. Znalazło to odzwierciedlenie w rysunku sieci, totalnej, czarnej w centrum, ale okazało się zarazem, że z tą siecią współistnieje inny proces - pojawia się kwiat. Nie walczy z siecią, on się w nią wpisuje, z niej wyrasta, ona go dookreśla. Są miejsca gdzie już go widać i są miejsca gdzie jest tylko możliwością kwiatu. Wykluwa się, kształtuje, a sieć, która miała być ograniczeniem stała się kanwą, osnową, rytmem...

piątek, 20 listopada 2015

WSPÓLNE MALOWANIE DO MUZYKI

Kilka fragmentów....
I całość:
Fajne mamy studia, nie?

niedziela, 8 listopada 2015

POD SŁONECZNIKIEM :)

Z czego składa się słonecznik? Ten konkretny z tektury i tekturowych rurek rożnego pochodzenia, papieru do pakowania kwiatów, okrągłego pudełka po płytach CD, gąbki i żółtej maty antypoślizgowej... Wiktoria robiła go do szkoły. Pod słonecznikiem wykwitła nam spontaniczna, sąsiedzka impreza pod hasłem: malujemy konie, ponieważ zaprzyjażnione dzieci wróciły właśnie z imprezy w stajni.
A efekty wspólnych działań dołączyły do naszej ekspozycji:

wtorek, 3 listopada 2015

KLUB FUGAZI I REAKTOR - LABORATORIUM RZEŻBY

Nawiązując do wcześniejszego postu - kiedy uda się jednak zmieścić taką "myśl większą niż mieści się w głowie" okazuje się, że w głowie pojawia się przestrzeń również na inne myśli :) Pomysł, żeby przekroczyć progi KLUBU FUGAZI nie mieści mi się głowie, bo hałas, bo ścisk.... a jednak...
Dzięki współdziałaniu Fugazi i pracowni rzeżby REAKTOR-LABORATORIUM RZEŹBY mieszczących się po sąsiedzku w budynku przy ul. Mińskiej 65 na Pradze, w klubie ma miejsce Wystawa Młodych Twórców. A ja i moja przyjaciółka Joasia Adamek bierzemy w niej udział.



Bardzo serdecznie dziękujemy właścicielowi klubu i wszystkim zaangażowanym w tworzeniu wystawy, za możliwość wzięcia w niej udziału. Pozdrawiamy!

piątek, 23 października 2015

....ŻE NIE MIEŚCI SIĘ W MOJEJ GŁOWIE

Szkic Benia o „myśli, tak wielkiej, że nie mieści się w głowie” zainspirował mnie do przemyśleń, na temat rzeczy, które nie mieszczą się w mojej głowie.
Doszłam do wniosku, że całe długie lata w mojej głowie nie mieścił się.... TANIEC. Tak, właśnie taniec. W zasadzie całe życie byłam przekonana, że nie lubię tańczyć, bo hałas, bo ścisk, bo nie umiem kroków... I gdyby nie moje starsze dziecko, pewnie tańca nie odkryłabym nigdy.
Kiedy Wiktoria poszła do szkoły, zaczęła uczestniczyć w zajęciach tanecznych, w które stopniowo wciągnęła się aż po uszy. Teraz po domu nie chodzi tylko tańczy, podskakuje, podśpiewuje, a jak ma dostatecznie dużo miejsca robi gwiazdy i mostki i inne akrobacje.
Któregoś dnia od mamy - Kompozytorki Ogrodów, z ogromnym zdziwieniem dowiedziałam się, że oprócz grupy tanecznej dla dzieci jest też grupa dla mam, którą bardzo fajna trenerka (którą należałoby nazwać Kompozytorką Ruchu) krok po kroczku uczy tak, że nawet ten słoń z nadepniętym uchem by się nauczył. Wszelkie jej opowieści systematycznie wkładałam między bajki, nie zdając sobie sprawy, że były jak kropla drążąca skałę. Ale kiedy zobaczyłam finalny występ na zakończenie sezonu, zatkało mnie: jak pięknie, jak kobieco i z jakim wdziękiem dziewczyny tańczyły!
Zapragnęłam, że ja też chcę! Myślałam, że wiem w co się pakuję: znałam opowieść z pierwszej ręki jak wyglądają treningi, widziałam finalny występ, uznałam że można będzie schować się w ostatnim rzędzie jako tło dla tych, które tak pięknie tańczą – do przeżycia. O ja naiwna. W jak niesamowitym byłam błędzie!
Nie będę się rozpisywać ile mnie to kosztowało, żeby zmieścić w głowie myśl o tańczeniu na pikniku. Grunt, że zmieściłam.
Ale najważniejsze co chciałam napisać, to że kiedy już taką myśl uda się w głowę wtłoczyć, to pojemność głowy jakby się trochę zwiększała. Podobno fachowo nazywa się to wychodzeniem ze strefy komfortu.

środa, 17 czerwca 2015

niedziela, 14 czerwca 2015

CIUCHCIA DLA TATY

Ciuchcię Benio zrobił dla taty w prezencie świątecznym, ale dopiero teraz doczekała się sesji zdjęciowej:

Dzięki nowatorskiemu połączeniu zakrętek od przetworów babci, patyczków, które kiedyś miały być strzałami i plastikowej rurki o niewiadomym przeznaczeniu, powstała konstrukcja jeżdżąca, co było bardzo zabawne gdy zawiał wiatr. Będąc bardzo lekką, ciuchcia ni z tego ni z owego majestatycznie ruszała z miejsca i odjeżdżała siną w dal.... :)

czwartek, 11 czerwca 2015

MANDALA JEZIORA

Na zdjęciach w poprzednim wpisie wystąpiło Jezioro Upinek w majowej szacie. To był ciekawy czas kiedy tam bylismy. Wiosenne punkciki pąków, małe i sztywne na początku kwietnia, wyrosły na tyle, że stały się liśćmi. Stały się delikatne, wiotkie, giętkie, poddające się wiatrowi.

SZELEST.

Czy zwróciliście kiedykolwiek uwagę, że zimowe drzewa są nieme, co najwyżej jakies trzaski, stęki, napięcia? Natomiast drzewa wiosenne rozmawiają, snują opowieści, cieszą się nowym życiem? A moment kiedy zaczynają szeleścić jest taki nie do uchwycenia?

A drzewa letnie szumią na potegę?

Wiosenne jezioro zainspirowało mnie do namalowania mandali - giętkiej, płynnej, organicznej:




I.Piszczelska "Mandala IV", 2015r, 70x100, akryle
Ma dwie nazwy: Mandala jeziora lub Mandala pragnień.