środa, 15 kwietnia 2015

JAK PIES CZY JAK KOT?

Psa wypatrzyłam z okna. Od czubka nosa, przez każdy mięsień, aż po kraniec ogona był oczekiwaniem na swojego pana robiącego zakupy. Był absolutnie nieruchomy, więc był cudownym modelem do szkicowania. Szkic przeniosłam na duży format, na pełen napięcia trójkątny rytm – miało to być czekanie całym sobą. Kota nie planowałam, kot wprosił się sam, wyluzowany - jak wróci mój człowiek, wtedy się nim, ewentualnie, może, zajmę....

I.Piszczelska "Oczekiwanie", 2014r, 70x100, akryle

Dotarło do mnie, ile razy w codziennym życiu jestem tak spięta na maksa, jak ten czekający pies, chociaż okoliczności tego nie wymagają. Martwię się na wyrost, zamiast cieszyć się tym co jest, a problemami zajmować się w miarę ich pojawiania. Teraz jeśli się na takiej spince przyłapię to mówię sobie: „Nie jak pies, jak kot, jak kot!”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz