sobota, 26 marca 2016

KOSZYCZEK NA WIELKANOC

Pierwsze dwa koszyczki Wiki przyniosła ze szkoły. Potem były rozważania z kim będziemy się widzieć w czasie świąt, zakupy i składanie... Dużo składania. Benio bardzo chciał by każdy dostał swój koszyczek.
Życzymy udanych Świąt!

czwartek, 24 marca 2016

POTWORY Z GŁĘBIN

Niedawno będąc poza domem odebrałam najpierw kilka gorących smsów, a kiedy wróciłam zastałam w domu dzieci własne i 3 sąsiedzkie  w pełnej akcji. Zebrała się ta sama kreatywna ekipa, która tworzyła konie pod słonecznikiem.  Dzieci robiły nową ekspozycję do naszej korytarzowej galerii, tym razem motywem przewodnim były ryby.
 
Wygrzebałam  tekturę w większym formacie i zachęciłam do porzucenia atlasu ryb i  użycia wyobraźni...Szybko okazało się, że świnki morskie, jak sama nazwa wskazuje, to również zwierzęta wodne. A jak mogłaby wyglądać ryba - tulipan?
Benio pozostał wierny swojej fascynacji zespołem the Beatles. Oprócz świnek powstała więc yellow submarine.
 
Stara dekoracja jeszcze na ścianie, nowa czeka na powieszenie.
  Koci zamek naszej sąsiadki Tosi został zajęty przez ośmiornicę - pirata.
 


sobota, 19 marca 2016

KRAINA NIENAZWANYCH ZIELENI

Epizody zimy można w tym roku policzyć na palcach. Bogata paleta mokrych szarości zajęła miejsce bieli i czerni. Żaden kolor nie ma tylu niuansów co szary i żaden nie jest tak wszechobecny, inne kolory wydają się wstydzić swojej kolorowości, kurczą się, spłaszczają, gasną. Jeśli nawet na chwilę pojawia się Słońce i pasek błękitnego nieba, to tylko po to, by prawem kontrastu, szarość podkreślić. Osobiście lubię taką introwertyczną pogodę. Ale nie tylko ja. Okazuje się, że jest to wymarzona pogoda dla mchów i porostów, które nierzucającym się w oczy bogactwem okrywają pnie drzew, murki, płoty.








Myślę o tym jakie nazwy dotyczą koloru zielonego. Rozróżniam ciemny zielony drzew i jasną zieleń wiosennej trawy. Przychodzi mi jeszcze do głowy zieleń butelkowa, wojskowy khaki i oliwkowy. I tyle. Ale żadna z tych nazw nie pasuje do tego co widzę. Gdybym używała zielonych farb z prosto tubki, może znałabym jeszcze kilka nazw handlowych zieleni, ale częściej mieszam żółty z niebieskim...
 
Kolejna myśl – po co mi nazwy? I nagle w tym nienazwaniu poczułam się, jak odkrywca nowego lądu, jak rozbitek na bezludnej wyspie. Poczułam zachwyt patrzenia bez nazywania, bez rozumienia. Pomyślałam, że pierwsi odkrywcy, podróżnicy musieli czuć się tak samo, bezradni wobec nieznanego piękna.
 
Odkryłam Amerykę w drodze do pracy?