wtorek, 7 listopada 2017

CZAS

Lipiec. Praktyka Movement Medicine - tańczymy przeszłość i przyszłość. Każda z nich ma we mnie sobie właściwy ruch. Kilka dni później przyszła do mnie myśl, że teraźniejszość jest jak szczelina pełna światła pomiędzy ścianami przyszłości i przeszłości. Na tyle duża, że zmieści się statek, jak w Gwiezdnych Wojnach, a jednocześnie na tyle mała, że potrzebne jest niezwykłe skupienie na świetle, by nie wpaść w ciemność. W świetle leci się lekko, swobodnie i z wdziękiem. W przeszłości i w przyszłości z trudem, wysiłkiem, jak w zwolnionym tempie.  

Sierpień. Bazar Wolumen. Kupuję kwiaty na balkon. Lubię atmosferę bazaru. Sprzedawcy są tacy tu i teraz, skupieni na chwili, na kliencie. Żywi. Żywotni. Szczelina teraźniejszości jest szeroka jak ścieżka pomiędzy straganami. Robiąc zakupy czuję przepływ życia. Wybieram kwiaty. Szukam najsmaczniejszego kształtu pomidorów i właściwego odcienia śliwek. Jest gorąco, gwarnie, jednocześnie leniwie i uważnie. Bazar to miejsce gdzie forma kurczy się do minimum, a przepływ jest tym, co kształtuje charakter przestrzeni.

Październik. Warsztaty Vedic Art. Tematem jest teraźniejszość, przyszłość i przeszłość. Przypomniał mi się mój szkic i metafora statku i szczeliny. Kiedy rozwijam temat na dużym formacie, pojawia się więcej szczegółów. W przeszłości lewitują bryły wspomnień, a w przyszłości zawieszone są struny oczekiwań. 


I zdziwienie. Nie odbieram w ten sposób czasu w Sopatowcu. To co namalowałam to czas warszawski. Na urlopie, w górach, wśród przyjaznych ludzi  teraźniejszość jest szeroka jak niebo, jest po prostu byciem, a nie pędem. Maluję kolejną pracę.


Tylko na wspomnienia i oczekiwania nadal należy uważać tak samo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz